Angielska inteligencja elektryczna, czyli o czym nie mówimy przy okazji konferencji klimatycznej

W Paryżu trwa konferencja klimatyczna COP21. W debacie publicznej w naszym kraju jest ona często sprowadzana do dyskusji węgiel vs. odnawialne źródła energii. Sprawa nie jest jednak aż tak prosta, bo po pierwsze szczyt klimatyczny dotyczy szerszej agendy niż wyłącznie pozyskiwanie energii elektrycznej, a po drugie – w samej energetyce jest daleko więcej istotnych tematów niż tylko kopaliny i OZE. Jest nim chociażby przestawienie systemu energetycznego z wersji analogowej na cyfrową, realizującą w praktyce ideę SmartGrid.

Niedawno dzieliłem się moimi przemyśleniami o różnicach między rynkiem energii w Estonii a polskim. A teraz przywołam dwa przykłady nowinek z Wielkiej Brytanii. Tamtejszy regulator rynku energii Ofgem (odpowiednik polskiego Urzędu Regulacji Energetyki) powołał Fundusz Sieci Niskoemisyjnych (Low Carbon Network Fund) z budżetem 500 mln funtów. Jego celem jest między innymi wsparcie operatorów systemów dystrybucyjnych we wdrażaniu nowoczesnych technologii transformacji do gospodarki niskoemisyjnej. Środki finansowe zostały rozdysponowane zarówno na niewielkie projekty (np. pokazujące jakie korzyści można osiągnąć wyłącznie z przetwarzania już dostępnych danych lub związane ze magazynowaniem energii), jak też na większe projekty. Wśród tych ostatnich znalazły się: New Thames Valley Vision realizowany od 2010 r. przez Scottish and Southern Electric Power Distribution oraz Low Carbon London realizowany w latach 2011-2015 przez UK Power Networks.


New Thames Valley Vision to projekt wart 30 mln funtów realizowany w miejscowości Bracknell oraz w jej najbliższym sąsiedztwie. Celami projektu jest rozbudowa narzędzi do bezpiecznego podłączania niskoemisyjnych źródeł energii do sieci. W ramach projektu testowane są nowoczesne technologie do monitorowania sieci (m.in. pozyskiwanie danych w czasie rzeczywistym, nowe sensory sieci, inteligentne liczniki), różnorodne sposoby magazynowania energii elektrycznej czy też nowe formy współpracy z dużymi odbiorcami energii. W projekcie uczestniczą również naukowcy z University of Reading, który wykorzystują modelowanie matematyczne do tworzenia profili obciążenia sieci.

Z kolei projekt Low Carbon London, wart 28 mln funtów, obejmował wdrożenie nowoczesnych rozwiązań technologicznych i komercyjnych na terenach silnie zurbanizowanych. W ramach projektu testowano dynamiczne taryfy oraz taryfy zachęcające do korzystania z energii elektrycznej w dni wietrzne (wind-twinning tariffs), wprowadzono aktywne zarządzenie ładowaniem baterii samochodów elektrycznych, zainstalowano u odbiorców ponad 16 tys. liczników z odczytem danych co pół godziny (największy tego rodzaju zbiór danych w Wielkiej Brytanii), przeprowadzono największe do 30 lat badanie opinii publicznej w gospodarstwach domowych dotyczące zużycia energii.

Co łączy te dwa projekty? Przede wszystkim wdrażanie usługi DSR (Demand Side Response), która w obu projektach stanowi kluczowy element służący zabezpieczeniu lokalnej sieci w godzinach szczytowego zapotrzebowania na energię elektryczną. Przypomnę, że biorący udział w DSR odbiorcy energii na wezwanie operatora systemu chwilowo rezygnują z całości lub części swojego zapotrzebowania na energię, a w zamian za to otrzymują wynagrodzenie. W rezultacie zwiększają się moce rezerwowe w systemie elektroenergetycznym, które mogą np. zabezpieczyć system przed blackout'ami lub przed niespodziewanymi ograniczeniami dostaw energii z odnawialnych źródeł energii.

W projekcie londyńskim według raportu końcowego, UK Power Networks zaoszczędziła 43,5mln funtów na inwestycjach w swoją sieć dzięki wdrożeniu usługi DSR. W zamian wypłaciła odbiorcom energii 14,9 mln funtów jako wynagrodzenie za chwilowe ograniczanie popytu. Pozytywny ekonomiczny efekt, przy zachowaniu bezpieczeństwa sieci, jest doskonale widoczny. Do tego trzeba doliczyć również pozytywny w postaci zmniejszonej emisji CO2. Gdyby nie dobrowolne ograniczanie chwilowego popytu przez odbiorców, operator systemu dystrybucyjnego musiałby zapewnić dodatkowe moce. W jaki sposób? Np. zakupując dodatkową energię elektryczną, wytworzoną w kosztownych blokach rezerwowych.

Dlaczego piszę o usłudze DSR w kontekście konferencji klimatycznej? Bo DSR jest jednym z tych tematów, które zazwyczaj pomijany w naszych krajowych dyskusjach. A może polskie przedsiębiorstwa energetyczne wraz z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju skorzystają z doświadczeń angielskich? Wymiana liczników analogowych na liczniki inteligentne to jednak trochę za mało. Trzeba iść dalej i równać do najlepszych.
Trwa ładowanie komentarzy...