Kiedy Polacy przyłączą się do budowanej przez Amerykanów największej na świecie elektrowni?


Jak można wytwarzać prąd? Wystarczy dynamo na kole rowerowym. Większość z nas odpowie, że w elektrowni .. węglowej. Ewentualnie, że energia pochodzi ze źródeł odnawialnych: wiatru, słońca, wody. Jednak już dziś, w erze inteligentnych sieci energetycznych oraz zjawisk kulturowych kreowanych wokół prosumentów warto sięgnąć również do kategorii instrumentów takich jak wirtualne elektrownie.

Jeszcze do niedawna koncept wirtualnej elektrowni funkcjonował raczej w teorii. Błyskawiczny rozwój technologii teleinformatycznych transformuje idee uważane uprzednio za szalone w przyjazne dla człowieka produkty. Przez cały XX wiek, aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na energię elektryczną, skutecznym rozwiązaniem było fizyczne budowanie nowych elektrowni. Tymczasem obecnie i w przyszłości alternatywą stały się źródła odnawialne energii, które cechuje brak stabilności wytwarzania porównywalnej do elektrowni klasycznych. Dzisiaj w nowym Ministerstwie Energii XI międzynarodowa konferencja POWER RING 2015 z udziałem ekspertów, którzy mam nadzieję opowiedzą o polskiej mapie drogowej włączenia nas w projekty europejskie budujące wspólny bezpieczny rynek energii od Maroko po Finlandię.


Jednym ze światowych liderów budowania elektrowni wirtualnych jest amerykańska firma EnerNOC. Założona w 2001 r. za cel stawia sobie zmianę sposobów korzystania z energii przez ludzkość (Our vision is to change the way the world uses energy). EnerNOC oferuje usługi oraz oprogramowanie do zarządzania konsumpcją energii elektrycznej. Dostarczany przez firmę software w pierwszej kolejności wspiera optymalizacje zużycia energii po stronie konsumentów. Jeśli istnieje potencjał przesuwania chwilowego odbioru energii w danym budynku to można monetyzować ten potencjał poprzez włączenia takiego obiektu do programu Demand Side Response (DSR) i wówczas zdolność bieżącego sterowania konsumpcją energii staje się „paliwem” dla wirtualnej elektrowni. Konsumenci energii, którzy biorą udział w programach DSR, w sytuacji niedoboru energii elektrycznej na rynku, dobrowolnie na pewien czas ograniczają swoje zapotrzebowanie i w zamian otrzymują zapłatę od przedsiębiorstw energetycznych.

Jak wygląda wirtualna elektrownia w wykonaniu EnerNOC? W obiektach biorących udział w usłudze DSR oferowanej przez tą firmę jest instalowane oprogramowanie Energy Intelligence Software (EIS). Jest ono podłączone za pośrednictwem serwerów do centrum zarządzania – tzw. Network Operations Center (NOC), czyli właśnie systemu wirtualnej elektrowni. NOC działa 24 godziny na dobę i – podobnie jak w centrum sterowania konwencjonalną elektrownią – na bieżąco kontroluje istotne parametry systemu EnerNOC. Stąd możliwe jest – w okresach niedoborów energii – uruchamianie krótkoterminowych redukcji odbiorów u konsumentów – oczywiście w zakresie wcześniej z nimi uzgodnionym przy założeniu „zarządzania komfortem” dla ich podstawowej działalności. Oczywiście, wszystko odbywa się w sposób skomputeryzowany, w oparciu o zaawansowane algorytmy oraz dostępne kanały komunikacji między ludźmi lub urządzeniami pracującymi na prąd.

EnerNOC jest obecna ze swoimi usługami zarządzania energią w wielu krajach. Jeszcze w 2010 r. 99 procent przychodów firmy pochodziło z działalności na terenie USA, a tylko 1 procent z usług świadczonych za granicą. W 2014 r. proporcje te wynosiły już 4:1, co związane jest z silną ekspansją międzynarodową. W raporcie finansowym za 2013 Tom Healy, CEO w EnerNOC napisał: „Międzynarodowy rynek DSR jest istotnie większy niż rynek amerykański i również mniej spenetrowany.”

Według mojej wiedzy, dzięki dynamicznej ekspansji, EnerNOC stał się największą wirtualną elektrownię na świecie - zarządza łącznie mocą równą kilkudziesięciu przeciętnym elektrowniom wykorzystującym paliwa kopalniane. Na ten potencjał składa się ponad 15 tys. obiektów należących do 6500 partnerów zlokalizowanych m.in. w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii, Nowej Zelandii i Wielkiej Brytanii.

Jednym z najnowszych przykładów zdobywania zagranicznych rynków DSR przez firmę z Bostonu jest Korea Południowa, którą w 2009 r. dotknął poważny blackout powodując duże straty dla gospodarki. W efekcie władze uznały wdrożenie DSR jako jeden z sześciu kluczowych kierunków działań podnoszących bezpieczeństwo energetyczne kraju. - Korea ma dziewiąte największe zapotrzebowanie na energię w godzinach szczytu na świecie oraz wysokorozwinięte technologie komunikacji z wykorzystaniem Internetu niezbędne do wdrażania DSR – tak tłumaczy wejście EnerNOC na rynek koreański jeden z dyrektorów koncernu.

Interesuje się usługami EnerNOC od kilku lat, a szczególnie od początku obecności tej firmy w Polsce, ale o ile wiem EnerNOC nie prowadzi w naszym kraju jeszcze aktywnej działalności operacyjnej. Na polskim rynku pierwszym podmiotem występującym w roli aktywnego agregatora DSR została firma Enspirion z grupy kapitałowej ENERGA. W kolejce do nowo-powstającego rynku i serca właścicieli budynków wielkokubaturowych ustawia się także moja firma VPPlant. Zapewne pojawią się następne projekty. Na dziś barierą dla szybkiego rozwoju projektów DSR jest brak instrumentów wspierających aktywnych konsumentów prądu - porównywalnych do tych dostępnych zagranicą. Miejmy nadzieję, że już wkrótce Polacy wpiszą się w światowy trend i przyłączą się do budowania wirtualnych elektrowni również nad Wisłą. No właśnie - wirtualnej elektrowni czy wirtualnych (w liczbie mnogiej) ?
Trwa ładowanie komentarzy...