O autorze
Absolwent Politechniki Warszawskiej na kierunku Zarządzanie i Marketing. Na początku kariery zawodowej związany z informatyką w branży motoryzacyjnej i FSO na Żeraniu. Po 1998 roku pionier zastosowań bezprzewodowego Internetu w telemetrii i bankowości miedzy innymi dla AMS, Lotos, Pekao S.A., Wincor-Nixdorf. Odpowiedzialny za wdrożenia innowacyjnych rozwiązań teleinformatycznych dla Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz dla banków spółdzielczych. Szef projektów technologicznych w polskich telewizjach.

Aktualnie prezes spółki innowacyjnej Virtual Power Plant oferującej inteligentne systemy zarządzania energią elektryczną i cieplną w budynkach. Na blogu pisze o innowacjach, o potrzebie racjonalizacji w energetyce, o przełamywaniu przesądów oraz inteligentnych sposobach oszczędzania wynikających ze zmiany zwyczajów konsumpcji prądu lub dzięki zastosowaniu technologii.

Juhtimiskeskus- uczmy się od Estończyków wzorowej cyfryzacji elektrycznej gospodarki

Nord Pool Spot // www.nordpoolspot.com
Kto z Was był w Estonii? Macie partnerów biznesowych w tym kraju? A może chociaż pojechaliście tam na wakacje? Większość odpowiedzi to „nie”, bo Estonia nie należy do popularnych kierunków podróży ani polskich turystów, ani polskich przedsiębiorców. Ten stosunkowo niewielki kraj (1,3 mln mieszkańców, powierzchnia nieco większa od województwa mazowieckiego) traktujemy po macoszemu. A szkoda, bo jest to państwo, od którego możemy się wiele nauczyć, szczególnie w zakresie nowoczesnych technologii. Dostęp do internetu jako prawo obywateli zapisane w konstytucji, elektroniczne dowody osobiste, głosowanie w wyborach przez internet, elektroniczne recepty, ponad 98% operacji bankowych wykonywanych przez internet – to tylko niektóre przykłady informatyzacji kraju bałtyckiego, który jeszcze 25 lat temu był jedną z republik Związku Radzieckiego. W Estonii łatwiej niż w Polsce idzie konsumowanie korzyści wywodzących się efektywnego zarządzania energią.

Nowoczesność w Estonii nie omija również rynku energetycznego. Przykładem jest firma działająca pod nazwą „Energia Juhtimiskeskus". Spółka oferuje swoim klientom usługi zarządzania energią (Juhtimiskeskus oznacza „centrum zarządzania”) w zakresie nie znanym aktywnym odbiorców energii w Polsce. Korzystamy z połączenia kablem podmorskim do Szwecji, planowane jest uruchomienie połączenia transgranicznego z Litwą. Jednak w większości krajów położonych nad Bałtykiem dostępne są mechanizmy rynku energii na platformie skandynawskiej giełdy energii NordPoolSpot.

Transakcje między uczestnikami giełdy regulują ekonomiczne zachęty korzystania z energii w godzinach generacji ze źródeł odnawialnych lub niższego zapotrzebowania innych konsumentów. Warunki zawieranych transakcji są wspólne w obrębie każdego oraz mogą być różne pomiędzy kilkunastoma obszarami (dla przykładu Szwecja podzielona jest na 4 strefy, Norwegia na 5). U nas jest inaczej, na polskiej giełdzie energii obszar kraju jest właściwie pojedynczym obszarem cenowym – elektrycy używają nawet określenia „miedziana płyta”. Stosując reguły skandynawskie prąd powinien być droższy na Pomorzu - tańszy w pobliżu Bełchatowa, Turowa, Katowic, Kozienic - chociaż akurat co do Kozienic to nie jestem pewien. W energetyce krajów skandynawskich jest więcej rynku w rynku. Polska energetyka pozostaje krajem z mocną regulacją państwa, co przejawiało się między innymi niewysokimi cenami energii na SPOT/ TGE w dniach letnich niedoborów ostatniego lata. Skandynawowie znani są ze swojej racjonalności i dbania o ekologie, tymczasem polskim zwyczajom niestety wciąż bliżej do niegospodarnej przeszłości.

Wspomniana wcześniej estońska firma Energia Juhtimiskeskus swoje usługi oferuje zarządcom takich przedsiębiorstw jak sieci wodociągowe, chłodnie przemysłowe, szpitale, serwerownie oraz centra handlowe. Miejsca te charakteryzują się dużym zapotrzebowaniem na energię, a zarazem wysokim potencjałem do przesuwania zapotrzebowania na energię. Zamiast płacić części interwencyjnych bloków w elektrowniach w celu produkowania energii przez kilkadziesiąt godzin w roku, można w sposób systemowy przesunąć wybrane odbiory energii w godziny generacji z OZE lub zmniejszyć zapotrzebowanie na energię poprzez zapłacenie odbiorcom energii za krótkotrwałą rezygnację z jej konsumpcji.


Wdrożenia usług DSR prowadzą również do zwiększenia świadomości odbiorców energii elektrycznej o tym, jakie jest ich rzeczywiste zapotrzebowanie na energię, koszt jej dostarczenia do innych węzłów sieci energetycznej w każdej godzinie doby. Przed włączeniem konkretnego budynku do programu DSR, dokonywana jest wszechstronna analiza potencjału wytworzenia negawatów.

Usługi DSR oznaczają zmianę myślenia o rynku energetycznym. W tradycyjnym modelu sprzedawca energii elektrycznej otrzymuje wynagrodzenie za jej dostarczenie odbiorcy. W modelu usług DSR sytuacja jest odmienna, to kupujący otrzymuje wynagrodzenie za to, że zrezygnuje z korzystania z energii. Dziwne? Niekoniecznie, jeśli popatrzymy na DSR jako mechanizm zarządzania kryzysowego , który zabezpiecza sieć energetyczną przed blackout’em. W sytuacji kryzysowej towarem staje się moc.

Energetyka jest przykładem tej części polskiej gospodarki, w której jesteśmy mocno zapóźnieni w stosunku do państw wielu innych krajów europejskich. Przykładowo - średni koszt jednostkowy energii elektrycznej dla odbiorców energii w kategorii MŚP należy do najwyższych w Europie. Polskie przedsiębiorstwa energetyczne nie zarządzają aktywnie portfelem usług, które premiowałyby odbiorców adaptujących konsumpcje w ciągu doby do sygnałów z nowoczesnego rynku energii. Według mnie - na początku warto skorzystać z doświadczeń Estonii lub innych krajów położonych nad Bałtykiem.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...